Dostępne linki do dokumentów: co zamiast „tutaj”?

Link „tutaj” niewiele mówi o dokumencie. Zobacz, jak zrozumiałe nazwy odnośników pomagają znaleźć właściwy plik i korzystać z niego z czytnikiem ekranu.

DOSTĘPNOŚĆ CYFROWA

typhlox™

10/7/20264 min read

Biała kartka z wyciętym symbolem dwóch połączonych ogniw łańcucha
Biała kartka z wyciętym symbolem dwóch połączonych ogniw łańcucha

Zagadka na dobry początek: co łączy „tutaj", „więcej" i „czytaj dalej"? Wszystkie trzy potrafią zostawić czytelnika w pustym pokoju. Garść historii o linkach i dokumentach, które z daleka wyglądają bez zarzutu, a z bliska bywają zagadką.

Rada starsza od większości stron

W 1992 roku Tim Berners-Lee radził w przewodniku po hipertekście, żeby nie pisać o mechanice, czyli o klikaniu. Do tej myśli odwołuje się porada W3C „Nie używaj «kliknij tutaj» jako tekstu linku". Podobną zasadę zapisano też w technikach dla WCAG 1.0 z listopada 2000 roku.

We wrześniu 2001 roku na liście dyskusyjnej W3C wybuchł spór. Jeden z uczestników przekonywał, że problem nie polega na tym, że ktoś nie klika, bo użytkownicy czytników ekranu też klikają. Chodzi o to, że taki link nie niesie żadnej informacji. Odpowiedź ze strony W3C była krótka: skoro masz lepszy tekst, przedstaw go, bo samo narzekanie nikogo nie motywuje.

Jedyne miejsce, gdzie „drzwi numer 1" są w porządku

Według kryterium 2.4.4 cel linku powinien wynikać z jego tekstu albo z kontekstu. Ale W3C przewiduje też wyjątek: w grze linki mogą nazywać się „drzwi nr 1", „drzwi nr 2" i „drzwi nr 3", bo celem jest wywołanie napięcia u wszystkich graczy.

Jest też przykład z biblioteczną listą książek. Tytuł jest linkiem, a obok pojawiają się tylko „PDF" i „mp3", żeby nikt nie musiał słuchać trzy razy tego samego tytułu. Czasem więc samo „PDF" wystarczy, a czasem nie. O tym, kiedy tak jest, decyduje kontekst, a kontekst ocenia człowiek.

Trzy sylaby

Brytyjski serwis GOV.UK ma w wytycznych perełkę: jeśli link składa się z jednego słowa, lepiej wybrać takie, które ma co najmniej trzy sylaby, bo zbyt krótkie linki trudniej trafić. Gdy nie da się uniknąć linkowania wprost do dokumentu, serwis radzi dopisać format i rozmiar pliku. Kto próbował pobrać duży plik przy słabym zasięgu, wie dlaczego.

Program policzy, człowiek zrozumie

W raporcie WebAIM z 2026 roku na 46,3% stron głównych znalazły się puste linki, a niejasne teksty w rodzaju „więcej" lub „kontynuuj" na 15,2%. To tylko te przypadki, które narzędzie potrafiło rozpoznać po typowych słowach. Ciekawsze są te, których po słowach nie widać: link „Regulamin", który prowadzi do trzech różnych regulaminów, albo „Załącznik 2", którego treść zna tylko autor.

Z opisami zdjęć jest podobnie. Wśród obrazów, które opis miały, 10,8% opatrzono tekstem budzącym wątpliwości, takim jak „image", nazwa pliku albo powtórzenie sąsiedniego tekstu. W3C zauważa, że testy automatyczne potrafią stwierdzić, że opisu brakuje, ale czy opis pasuje do obrazu w danym kontekście, trzeba ocenić samemu. WebAIM: raport o dostępności miliona stron (2026); W3C WAI: wstępne sprawdzanie dostępności

Sprawa, która zaczęła się od zakupów

W 2006 roku student Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley i Narodowa Federacja Niewidomych (NFB) pozwali sieć Target. Zarzucali, że strona sklepu nie współpracuje z technologiami, których używają osoby niewidome. To była pierwsza w USA sprawa o zastosowanie ustawy o niepełnosprawnych (ADA) do stron internetowych.

Sprawa zakończyła się ugodą na 6 milionów dolarów, bez przyznania się Targetu do winy. Ugoda przewidywała szkolenia dla programistów i regularne testy poprawek, które miała przeprowadzać NFB. Warto zauważyć, kto sprawdzał rezultat: nie sam program, tylko osoby niewidome.

Z polskiego podwórka

W 2025 roku NIK opublikowała wyniki kontroli sześciu jednostek samorządowych w województwie kujawsko-pomorskim. Nieprawidłowości stwierdzono we wszystkich, także w wymaganiach dotyczących funkcjonalności i postrzegalności stron.

Ciekawa jest też oficjalna lista kontrolna do samodzielnego badania stron, przygotowana przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Ma kilka poziomów: od takich, do których wystarczy umiejętność korzystania ze stron, po takie, które wymagają wiedzy o tworzeniu stron i obsługi programów do testowania dostępności, w tym czytników ekranu. Dopiero odpowiedzi na pytania ze wszystkich poziomów pozwalają w pełni ocenić stronę.

Zagadka na koniec

Są rzeczy, które program policzy, i takie, które trzeba przeczytać, usłyszeć i przejść od początku do końca. Jeśli na Waszej stronie czeka kilka regulaminów, formularzy czy sprawozdań w PDF, dobrze, żeby zanim trafią do czytelnika, zajrzał do nich ktoś, kto audytuje dokumenty cyfrowe zawodowo. Zwykle da się je wtedy poprawić, zanim ktokolwiek zdąży się pogubić.

A teraz zagadka: ile dokumentów na Waszej stronie nazywa się po prostu „Regulamin"?

Źródła i informacje

Materiał edukacyjny; nie stanowi porady prawnej ani oceny zgodności konkretnego rozwiązania.

© 2026 typhlox™. Wszelkie prawa zastrzeżone.